Ostatnio na blogu ciągle pojawiają się wpisy z użyciem hybryd, a przecież to zwykłe lakiery ja osobiście noszę najczęściej! Pora to zmienić, także z radością mogę zaprezentować Wam dziś piękną jesienną kolekcję zwykłych lakierów Desert Muse od Orly.
Desert Muse
Desert Muse, to połączenie samych jesiennych odcieni. Nie znajdziemy tu neonu, czy pastelowych kolorów. To przemyślana kolekcja łącząca kolory, które z jesienią kojarzą nam się najbardziej.
Kolekcja standardowo liczy sześć kolorów i znajdziemy je zarówno w wersji zwykłej jak i hybrydowej. U mnie dziś tak jak pisałam we wstępie skupimy się na kolorach z kolekcji zwykłej, ale te hybrydowe są do nich bardzo zbliżone, jak nie identyczne!
Pędzelek we wszystkich lakierach zwykłych marki Orly jest płaski, dość długi i lekko zaokrąglony. Konsystencja dość rzadka, ale w połączeniu z fajnym pędzlem daje nam możliwość dojechania daleko do skórek, bez ich zalewania. Oczywiście tutaj trzeba brać też pod uwagę nasze umiejętności, ale mi osobiście na tych produktach pracuje się naprawdę dobrze.
Krycie wszystkich kolorów jest naprawdę świetne. Są to dość ciemne propozycje i pięknie pokrywają płytkę już przy pierwszym pociągnięciu pędzla. U mnie standardowo nałożone w dwóch warstwach, zarówno na paznokciach jak i na wzornikach. Nie robią smug i nie sprawiają problemów przy zmywaniu (nie barwią mocno skórek). Ja zawsze pod zwykłe lakiery nakładam bazę, ale jeśli chodzi o top często z niego rezygnuję.
Zwykłe lakiery Orly mają bardzo ładne wykończenie same w sobie. Oczywiście dochodzi tu kwestia rysowania się produktu, ale topy często rysują mi się równie mocno, także na okres tygodnia, po którym ja stylizację zmieniam, top po prostu potrzebny mi nie jest. Jeśli macie jednak problem z np. wycieraniem się lakiery z końcówek paznokci - wtedy dobry top coat zdecydowanie polecam nakładać przy każdej stylizacji.
Kolory w kolekcji Desert Muse, są powiedziałabym neutralne w kierunku chłodnym. Najbardziej od całej kolekcji odstaje najjaśniejszy nudziak Roam With Me, który ma w sobie nutkę różowego odcienia. następnie mamy tutaj czerwień Red Rock, które niestety na zdjęciu poniżej z powodu cienia zrobiła się lekko brązowa oraz Wild Abandon, czyli ciemny fiolet.
Jeśli chodzi o szarość Sagebrush, to jest ona dość chłodna i dość ciemna. Fajnie łączy się z nałożonym obok brązem z nutką musztardy Canyon Clay. Na koniec mamy najciemniejszą propozycję, czyli granat Midnight Oasis, który tej jesieni jest kolorem bardzo modnym i można zauważyć go w wielu kolekcjach,
Widać, że kolekcja jest bardzo przemyślana i spójna. Na pewno spodoba się wielu osobą, które szaleją za jesienną kolorystyką. Polecam ją jednak nie tylko ze względu na piękne kolory, ale również za trwałość i bardzo dobrą pigmentację.
Brak komentarzy