Pisząc ten post, za oknem widzę sypiący śnieg – co prawda zaraz się roztapia, ale sam nastrój zimy od razu wprawia w dobry humor. I właśnie taki nastrój chciałam uchwycić w dzisiejszym manicure. Nie jest to klasyczna, mroźna stylizacja, a raczej subtelne połączenie zimowego klimatu z wiosennym różem. Kontrast, po który nie sięga się w pierwszym odruchu, a który wygląda wyjątkowo świeżo i kobieco.
Róż z białym cieniowaniem
Bazą do zdobienia został róż Pierre René no. 11. Nałożyłam dwie warstwy, które dały pełne krycie i piękny, dziewczęcy kolor. Następnie przeszłam do cieniowania bielą – zrobiłam to dwuetapowo, każdą warstwę utwardzając osobno. Przejście nie wyszło idealnie gładko, ale przy zimowych stylizacjach przypomina to efekt szronu, co tylko dodaje całości uroku.
Delikatne śnieżynki
Całość pokryłam matowym topem, a następnie cienkim pędzelkiem i białym żelem zaczęłam malować drobne śnieżynki. Matowe wykończenie daje ogromną kontrolę – linie nie rozlewają się, dzięki czemu można pozwolić sobie na precyzyjne detale. A im ich więcej, tym manicure wygląda na bardziej dopracowany i elegancki.
Śnieżynki, mimo że drobne, przyciągają uwagę subtelnym kontrastem z różowym tłem. To propozycja dla osób, które chcą wprowadzić zimowy akcent w manicure, ale w bardzo delikatnej, dziewczęcej odsłonie.
Mały tip zakupowy
Przy okazji tego wpisu chciałam wspomnieć o czymś przydatnym. Na stronie Pierre René w zakładce „lakiery hybrydowe” znajdziecie wszystkie kolory pokazane na żywo na paznokciach. To duże ułatwienie – koniec z dylematem, czy kolor etykietki będzie odpowiadał temu w buteleczce. Teraz wybór odcienia jest zdecydowanie prostszy i bardziej komfortowy.
Do wykonania użyłam:
- Pierre René no. 11 – różowa baza
- Biały żel do zdobień – Pierre René
- Matowy top




