10 grudnia 2017r. w Chorzowie odbyło się kolejne szkolenie marki Victoria Vynn. Wybrałam się na nie dzięki Ani (B for Beautiful Nails), która zaproponowałam wyjazd oraz zarezerwowała miejsca.
Całość trwała lekko ponad cztery godziny. Prowadzący omawiali poszczególne produkty marki, a stylistki w tym czasie pokazywały jak z nimi pracować. Mogłyśmy zobaczyć między innymi przedłużanie na formie, pracę z żelem i bazą hybrydową oraz szybkie zdobienia. Na koniec każda z uczestniczek dostała certyfikat, co oczywiście jest dodatkowym plusem.
Podczas trwania spotkania każda uczestniczka dostała Mega Bazę oraz na koniec (po wcześniejszym udostępnieniu zdjęcia na ig) mogła wybrać sobie jakiś produkt z wystawki. Do tego prowadzący co chwile wymyślał nowe 'konkursy', gdzie można było wygrać nie tylko lakiery, ale również gadżety marki. Było to na początku miłym zaskoczenie, jednak po chwili zaczęło mnie to osobiście trochę irytować. Wiele kobiet podnosiło rękę w celu udzielenia odpowiedzi, zanim w ogóle padło pytanie. Moim zdaniem takie angażowanie publiczności jest czymś naprawdę fajnym, jednak umiar jest wskazany w każdej dziedzinie życia.
Muszę przyznać, że samo szkolenie było dla mnie bardzo wartościowe. Prowadzący świetnie omówili wszystkie produkty, a stylistki udowodniły, że praca z nimi do czysta przyjemność. Lubię poznawać nowe dla mnie marki, a szczególnie takie, które naprawdę mają coś do zaoferowania. Jeśli siedzicie w branży kosmetycznej i lubicie zgłębiać swoją wiedzę na temat innych marek kosmetycznym, ich produktów do stylizacji i pielęgnacji, to naprawdę polecam Wam wybrać się na to szkolenie.
Dzięki uprzejmości Pani zajmującej się blogosferą, mogłyśmy wybrać razem z Anią i Laura (Lakierowe rewolucje) produkty do przetestowania. Dziewczyny już z lakierami Victoria Vynn miały styczność, więc było im chyba troszkę łatwiej. Ja postanowiłam wybrać coś, co zestawie w świątecznym zdobieniu oraz da mi to obraz na resztę produktów tej marki.
Produkty, których użyłam:
- czerwony z drobinkami - Victoria Vynn pure #048 red Obsessed,
- granatowy - Victoria Vynn pure #065 High Scociety,
- zielony - Victoria Vynn Art Gel #08 Creamy Green,
- mat - Victoria Vynn Matt Top.
Ten post jest już dość długi, ale wydaje mi się, że warto wspomnieć jeszcze szybko o pierwszym wrażeniu. Pigmentacja jest naprawdę świetna. Konsystencja dość rzadka, jednak nie spływająca na skórki. Kolory pieką przy utwardzaniu, co zdarzyło mi się pierwszy raz przy pracy z hybrydami. Krótki pędzelek bardzo ułatwia pracę przy skórkach. Dwie warstwy dają idealne krycie, a przy tym warstwy są dość cienkie. Więcej o Victoria Vinn opowiem Wam przy okazji kolejnego zdobienia, ale jak na razie muszę stwierdzić, że jestem miło zaskoczona.
A Wy mieliście już styczność z produktami Victoria Vynn? Jeśli tak to koniecznie dajcie znać jakie produkty to Wasz TOP, a jeśli nie napiszcie czy może wybierzecie się na następne szkolenie :)
Świetnie, że pokaz jak i produkty Ci się spodobały :)
OdpowiedzUsuńZaniepokoiło mnie pieczenie w lampie, ja z czymś takim się nie spotkałam! :o Jakiej używasz?
Bardzo lubię tą markę, ostatnio często gości u mnie na blogu :) Na ich pokazie byłam w maju i muszę przyznać, że chętnie wybrałabym się jeszcze raz!
OdpowiedzUsuńZ asortymentu VV lubię chyba wszystkie produkty! Jeszcze żaden mnie nie zawiódł :)
super sprawa z tym pokazem ;) ja się już kilka razy wybierałam, ale zawsze coś wypadło :( osobiście bardzo lubię ich produkty, mam kilka kolorów i często używam ;)
OdpowiedzUsuń